Kochać bezinteresownie
30-04-2007
Statystyki pokazują, że z roku na rok coraz więcej ludzi decyduje się na kupno psa z prywatnych hodowli, na co wydają minimum około 1000 zł, zaś przy szczególnie rzadko występujących rasach suma ta może wzrosnąć nawet dziesięciokrotnie.
Dlaczego więc nie odwiedzić schroniska? Czyżby tu były gorsze psy? Na pewno nie! Przykładem może być wspaniały pies rasy husky, którego właściciele zostawili tu, ponieważ wyjeżdżali do Niemiec, co było dla nich wystarczającym powodem do pozbycia się pupila. Podobnie było w przypadku wielu innych psów, które dziś zapełniają kojce schroniska dla bezdomnych zwierząt w Kędzierzynie-Koźlu.
W przypadku ludzi mówi się często, że nie szata zdobi człowieka, lecz wnętrze. Ciekawym jest, że psy nie cieszą się podobną opinią. Niejednokrotnie zauważam, że odwiedzający przytulisko są rozczarowani, gdy okazuje się, że zdecydowana większość przebywających tu czworonogów to tzw. „kundelki”. A czy nie powinien ich zainteresować przede wszystkim charakter psa, jego predyspozycje użytkowe, zachowanie w stosunku do dzieci, obcych...?
Mimo tego nie brakuje ludzi wrażliwych, którzy wspierają schronisko czy to finansowo, czy... własnymi rękoma, jak to czynią wolontariusze, których przewija się przez przytulisko wiele. Tylko nieliczni zostają na dłużej. W tej chwili stale odwiedza to miejsce 5 wolontariuszek, a psów jest 78, choć zdarzało się już, że było ich około stu.
Dla nich właśnie rozbudowuje się schronisko. Od 2004 roku trwa budowa nowego pawilonu, w którym będą się znajdowały m.in. hotel dla zwierząt, szpital (w nim gabinet zabiegowy) i izolatki dla chorych zwierząt. Będą to pomieszczenia ogrzewane i odpowiednio przystosowane na potrzeby cierpiących czworonogów. W tym momencie trwa przetarg na prace wykończeniowe. Otwarcie ofert nastąpi 7 maja. Jeszcze tego roku planowane jest zakończenie prac remontowych.
Mimo, że schronisko zajmuje się przeprowadzaniem adopcji tylko i wyłącznie psów, to jednak od trzech lat prowadzona jest akcja sterylizacji bezdomnych kotek. - Na czas zabiegu zwierzęta są umieszczane w specjalnie przystosowanych do tego klatkach, a później wracają tam, skąd były zabrane – mówi kierownik schroniska Andrzej Zębala – wyjątkowo mamy też w tym momencie do wzięcia 3 kotki i 1 kocura, są to zwierzęta wysterylizowane.
A oprócz nich za kratami kojców czeka tu na nowych właścicieli około osiemdziesiąt psów. Czyżby one nie miały prawa do miłości, domowego ciepła? A może to my, ludzie, nie potrafimy kochać bezinteresownie? Warto zastanowić się nad tym i może odwiedzić schronisko i popatrzeć w te smutne psie oczy, zamiast od razu szukać hodowli, gdzie kupimy sobie miłość za miesięczną wypłatę...


Ania Biernacka
www.echogmin.com.pl